Korespondencja z Panią Marią (archiwum)
Panie
Marcinie,
przeczytalam uwaznie mail Panski (ostatni) i myslalam nad nim dosc intensywnie
juz kilka godzin.
Oczywiscie zgadzam sie z Panem, ze kazdy z tych krzyczacych komentujacych na
pewno reagowalby zupelnie inaczej gdybysmy mogli z nim porozmawiac i
wytlumaczyc swoja sytuacje.
Ale sa tez na pewno wsrod nich, jak i wszedzie, ludzie, ktorzy nie maja
zielonego pojecia o zobowiazaniach panstwa wobec swoich obywateli, ktorzy widza
tylko osobe jako fizyczna, cielesna jednostke, ktora nagle uzurpuje sobie
jakies prawa do mieszkania, do pomocy... Nawet zwyczajnie po ludzku nie
potrafia ( a moze nie chca ) okazac wspolczucia i zrozumienia.
Jest tez na pewno czesc ludzi, ktorzy nie potrafia ani tego zrozumiec ani
chciec sluchac, ani nie planuja nikomu pomagac i to wszystko dlatego tylko, ze
taka maja glowe....tzn tak maja wyposazona swoja glowe i to tez nie jest ich
wina.
Ja zdaje sobie sprawe z tego bogactwa typow ludzkich i zakladam, ze jakas ich
czesc jest wlasnie wsrod naszych wspanialych urzednikow na szczeblu lokalnym
jak tez wyzej.
Wiem, ze sie tutaj obydwoje zgadzamy, nieprawdaz?
Ale trzeba sie zastanowic nad
tym co z tego wynika dla nas, ludzi rozumnych,rozsadnych a nawet madrych i co
powinno sterowac naszym postepowaniem. Bo oczywiste jest, ze nie mozemy za
wszelka cene, do bolu, zakladac, ze tacy wlasnie slyszac nasza najszczersza,
najprawdziwsza prawde, zrozumieja ja, a co najwazniejsze beda chcieli isc
dalej i zaangazowac sie w to o co my prosimy, o czym dyskutujemy, co jest dla
nas sprawa zycia i smierci ( rzeczywiscie ).
Za chwile bede znow pisac, teraz robie przerwe :))
Skoro wiec wiemy, ze nasza szczerosc i nasze
potrzeby, choc jak najbardziej prawe i uzasadnione nie przynosza oczekiwanych
tak bardzo przez nas rezultatow, to musimy stac sie dyplomatami w jak
najbardziej pozytywnym znaczeniu tego slowa. Wiadomo tez, ze skutki
naszego dyplomatycznego postepowania nie moga dac upragnionego przez nas efektu
natychmiast.
Rozumie mnie Pan zapewne, wie Pan co mam na mysli.
Poniewaz bardzo wazne jest aby Pan dostal wieksze mieszkanie, ( przeciez buduje
sie tez kawalerki np 38-40 metrowe) nawet jesli to by byla kawalerka. Ludzie,
ktorzy o tym decyduja zawsze znajda jakis powod aby Panu odmowic, albo wybiora
jeszcze gorsza droge, droge zwodzenia Pana w czasie poniewaz tak funkcjonuja
struktury wladzy w takim kraju jak nasz tzn kraju gdzie nie ma adekwatnego
systemu socjalnego a rzadzi wsciekly kapitalizm.
Dlatego uwazam, ze powinien Pan ich olac i nie komentowac w c a l e, n i c a n i c
na swoim blogu, skoro jest on az tak znany i przez nich czytany lub sa
informowani przez innych.
Kiedy oni czytaja Panskiego bloga to wiekszosc na pewno Panu zazdrosci. Jestem
tego bardziej niz pewna. Wcale z Panskich tekstow nie wynika, ze jest Pan
chory; nic na to nawet w moim odczuciu nie wskazuje. Jest Pan obdarzony bardzo
dobra logika rozumowania i ostrym piorem czego Panu zapewne "On" i
"Oni" zazdroszcza, jak juz wczesniej zauwazylam. Nikt z nich na pewno
nie zastanawia sie nad tym nad czym Pan rozwaza i co Pan przelewa na
papier, a na pewno nikt z "nich" nie potrafilby napisac czegos
podobnego.
"Oni"uwazaja pewnie, ze lekarza albo Pan przekupil albo Pan przed
nim/nimi symulowal.
I moze Pan dolaczac do swoich podan o mieszkanie setki swietnych opinii
Panskich wykladowcow i innych znamienitych osob a to "ich" tylko
wkurza i na pewno zupelnie swiadomie robia to co robia.
Dlatego musi Pan byc madrzejszy niz ci "oni".
Czy moje intencje wydaja sie Panu plaskie i glupie? Mnie wydaje sie, ze jestem
w tym momencie calkiem do rzeczy i moje intencje sa sluszne.
Dlatego pytalam sie czy Pan moglby, nawet to male mieszkani wykupic. Pan na to,
ze nawet za darmo by go nie chcial i ja Pana rozumiem, ale nie rozumiem, ze Pan
mnie nie rozumie.
Myslalam tak: Aby zaczac sie starac o jakakolwiek pracee i gdziekolwiek, trzeba
miec jakies 5 m kwadratowych dachu nad glowa zapewnionego. Znaczy to, ze gdyby
Pan np zaczal gdzies pracowac i nawet byl w stanie wynajac sobie
kawalerke, to zanim by Pan wiedzial na pewno czy Pan podola w tej nowej pracy
czy nie, to musialby Pan wiedziec, ze ma Pan jakies, gdziekolwiek
zagwarantowane mieszkanie.
A wykupu mieszkania moglby Pan dokonac troszke pozniej po np rozpoczetej pracy
gdyby Pan mogl jakos w tej pracy funkcjonowac. i np dostac jakis kredyt.
Nie mozna wyprowadzic sie z Pol. formalnie nie majac uprzednio nic
zagwarantowanego. Moze to zbyt zagmatwalam...
Pisze Pan o swojej chorobie i ja zupelnie Pana rozumiem, ze nie jest Pan w
stanie otrzasnac sie poprostu z polkowickiej atmosfery, wstac i poszukac sobie
czegos intratnego i razem z lokum.
Ja tez uwazam, ze typ zajec jak moze lektoraty w szkolach jezykowych sa
najlepsza opcja, albo pisanie esejow lub inych krotkich a interesujacych
opowiadan i drukowanie ich np pod pseudonimem, i z godziwa zaplata. :))
W szkolach jezykowych, moze odszukam te w Swinoujsciu, bo zapisalam nawet ich
adres,mysle, ze moglby Pan sie realizowac. Grupy nie sa zbyt wielkie, mysle, ze
wrecz male i ze jesli moglby Pan znalezc tam spokojne srodowisko pracy to
byloby to cos!
Teraz jesli Pan bedzie mial sile ktoregos dnia ( nie spieszy sie tutaj
nikomu ) napisac do mnie cos na ten temat, to bardzo chetnie przeczytam i
pomysle nad wszystkim.
Chcialabym prosic Pana aby Pan nie drukowal narazie nic w swoim blogu z moich
maili i moze nawet nie pisal o tym, i prosze o troche dystansu do bloga. Ja
Pana rozumiem i wiem co blog moze uniesc, ale prosze o troche dyplomacji,
dobrze? Dopiero zaczelismy dyskutowac i "oni" nie powinni w ogole o
tym wiedziec.
Myslalam rowniez nad tym aby moze jakas komisja lekarska na nowo mogla dac Panu
jakis dokument, ktory nieuchronnie zmuszalby wladze miasta do znalezienia dla
Pana wiekszego lokum i absolutnie nie gorszego. Czy taka rzecz w ogole wchodzi
w gre?
Czy Pan juz nie musi ponawiac zadnych spotkan z komisjami lekarskimi albo z
lekarzami, ktorzy by w sposob sobie wiadomy mogli wplynac na formalny obowiazek
zmiany mieszkania?
Zastanawiam sie tez nad tym czy
"oni" moze pod zmyslonymi zarzutami moga kontrolowac nawet Panska
poczte elektroniczna...np zarzucic moga komus ze jest terrorysta albo, ze
wszystko wskazuje na to, ze ma kontakty z terrorystami i dlatego uzyskuja
pozwolenie nawet
na czytanie emaili.. wrrrrr. Co Pan o tym mysli?A co z normalna poczta - czy
otrzymuje Pan moze zniszczone listy, porozrywane czy tez funkcjonuje to
zupelnie dobrze?
Niebawem napisze troche wiecej o sobie ale prosze narazie potraktowac te listy
jako tylko prywatne miedzy nami.
Serdecznie pozdrawiam i wierze, ze Pan
kiedys, za jakis niezbyt odlegly czas bedzie mogl odetchnac z ulga i poczuc sie
o wiele lepiej. Do nastepnego listu, Maria
PS. Przepraszam, ze tak kolorowo pisze, ale
ciagle jeden kolor w takim liscie bardzo mnie meczy.
Pani Mario,
bardzo doceniam Pani pomysły, a jeszcze bardziej to, że chce
się Pani w ogóle pochylać nad moimi problemami, tylko nie rozumiem, dlaczego
miałbym wykupić mieszkanie w budynku, który w każdej chwili może się rozlecieć
jak domek z kart?! Gdy wyjeżdżam stąd choćby na tydzień, drżę ze strachu o mój
dobytek. Moje drzwi nie są żadną zaporą dla złodziei – nawet dziecko, gdyby
chciało, wyważyłoby je jednym kopniakiem. Gdybym miał się stąd wynieść, to
koniecznie wraz z dobytkiem – inaczej nie miałbym spokoju. Poza tym przecież
nikt mnie stąd nie wypędza! Takiej władzy nawet W. nie ma.
Jeśli chodzi o zaświadczenia lekarskie, to mam ich całe
stosy. Niektóre nie tylko stwierdzają, że muszę mieć inne mieszkanie,
ale podkreślają też, że nie wolno mi przebywać w tym, które obecnie zajmuję.
Myśli Pani, że jakieś zaświadczenie zrobi na nich wrażenie, skoro zignorowali
petycję od prof. Mazurek – szefowej Kliniki Kardiologii AM we Wrocławiu?! Pani
prof. wyraźnie pisze, że moje warunki mieszkaniowe mnie niszczą. Pani Brzózka,
kierownik wydziału mieszkaniowego w UGP, powiedziała nie tak dawno temu, że
choćby Prezydent RP ujął się za mną, to i tak nie dadzą mi mieszkania – była
przy tym obecna moja macocha. Pewnie trochę przesadziła, ale to tylko pokazuje
ich ewidentnie złą wolę.
Też mi kiedyś
przeszło przez myśl, że mogą kontrolować mój komputer, ale zaraz skarciłem się
za to podejrzenie, bo oni lubią podkreślać, że wyznaję spiskową teorię dziejów.
Czy to możliwe, by moja skromna osoba aż tak bardzo ich zaprzątała? Może jestem
naiwny, ale myślę, że oni po prostu dobrze się bawią kosztem mojego
nieszczęścia i to im wystarczy. Choć… jakiś czas temu zdarzyło się coś dziwnego
– zablokowano mi konto na Facebooku. Komunikat głosił, że zrobiono to ze
względów bezpieczeństwa, ponieważ ktoś próbował się podszyć pode mnie. Znajomy
informatyk stwierdził, że to może oznaczać próbę włamania się do mojego
komputera…
Zatem czego Pani uczy, jeśli to nie tajemnica? J
W załączeniu wypowiedź mieszkanki mojego bloku.
Pozdrawiam
Marcin