Czytasz pamiętnik wybitnego absolwenta Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, stypendysty Martin Luther Universität. Podziwiany po obu stronach Odry za przymioty intelektu, teraz wegetuje w norze, która zabija go na wiele sposobów, a gdzieś tam w równie nieludzkich warunkach umiera jego matka.
Blog > Komentarze do wpisu

Korespondencja z Panią Marią (archiwum)

 

Panie Marcinie,
przeczytalam uwaznie mail Panski (ostatni) i myslalam nad nim dosc intensywnie juz kilka godzin.
Oczywiscie zgadzam sie z Panem, ze kazdy z tych krzyczacych komentujacych na pewno reagowalby zupelnie inaczej gdybysmy mogli z nim porozmawiac i wytlumaczyc swoja sytuacje.
Ale sa tez na pewno wsrod nich, jak i wszedzie, ludzie, ktorzy nie maja zielonego pojecia o zobowiazaniach panstwa wobec swoich obywateli, ktorzy widza tylko osobe jako fizyczna, cielesna jednostke, ktora nagle uzurpuje sobie jakies prawa do mieszkania, do pomocy... Nawet zwyczajnie po ludzku nie potrafia ( a moze nie chca ) okazac wspolczucia i zrozumienia.
Jest tez na pewno czesc ludzi, ktorzy nie potrafia ani tego zrozumiec ani chciec sluchac, ani nie planuja nikomu pomagac i to wszystko dlatego tylko, ze taka maja glowe....tzn tak maja wyposazona swoja glowe i to tez nie jest ich wina.
Ja zdaje sobie sprawe z tego bogactwa typow ludzkich i zakladam, ze jakas ich czesc jest wlasnie wsrod naszych wspanialych urzednikow na szczeblu lokalnym jak tez wyzej.
Wiem, ze sie tutaj obydwoje zgadzamy, nieprawdaz?

Ale trzeba sie zastanowic nad tym co z tego wynika dla nas, ludzi rozumnych,rozsadnych a nawet madrych i co powinno sterowac naszym postepowaniem. Bo oczywiste jest, ze nie mozemy za wszelka cene, do bolu, zakladac, ze tacy wlasnie slyszac nasza najszczersza, najprawdziwsza prawde, zrozumieja ja, a co najwazniejsze beda chcieli  isc dalej i zaangazowac sie w to o co my prosimy, o czym dyskutujemy, co jest dla nas sprawa zycia i smierci ( rzeczywiscie ).


Za chwile bede znow pisac, teraz robie przerwe :))

Skoro wiec wiemy, ze nasza szczerosc i nasze potrzeby, choc jak najbardziej prawe i uzasadnione nie przynosza oczekiwanych tak bardzo przez nas rezultatow, to musimy stac sie dyplomatami w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego slowa. Wiadomo tez, ze skutki  naszego dyplomatycznego postepowania nie moga dac upragnionego przez nas efektu natychmiast.
Rozumie mnie Pan zapewne, wie Pan co mam na mysli.
Poniewaz bardzo wazne jest aby Pan dostal wieksze mieszkanie, ( przeciez buduje sie tez kawalerki np 38-40 metrowe) nawet jesli to by byla kawalerka. Ludzie, ktorzy o tym decyduja zawsze znajda jakis powod aby Panu odmowic, albo wybiora jeszcze gorsza droge, droge zwodzenia Pana w czasie poniewaz tak funkcjonuja struktury wladzy w takim kraju jak nasz tzn kraju gdzie nie ma adekwatnego systemu socjalnego a rzadzi wsciekly kapitalizm.
Dlatego uwazam, ze powinien Pan ich olac i nie komentowac 
w c a l en i c 
a  n i c
na swoim blogu, skoro jest on az tak znany i przez nich czytany lub sa informowani przez innych.

Kiedy oni czytaja Panskiego bloga to wiekszosc na pewno Panu zazdrosci. Jestem tego bardziej niz pewna. Wcale z Panskich tekstow nie wynika, ze jest Pan chory; nic na to nawet w moim odczuciu nie wskazuje. Jest Pan obdarzony bardzo dobra logika rozumowania i ostrym piorem czego Panu zapewne "On" i "Oni" zazdroszcza, jak juz wczesniej zauwazylam. Nikt z nich na pewno nie zastanawia sie nad  tym nad czym Pan rozwaza i co Pan przelewa na papier, a na pewno nikt z "nich" nie potrafilby napisac czegos podobnego.
"Oni"uwazaja pewnie, ze lekarza albo Pan przekupil albo Pan przed nim/nimi symulowal.
I moze Pan dolaczac do swoich podan o mieszkanie setki swietnych opinii Panskich wykladowcow i innych znamienitych osob a to "ich" tylko wkurza i na pewno zupelnie swiadomie robia to co robia.
Dlatego musi Pan byc madrzejszy niz ci "oni".

Czy moje intencje wydaja sie Panu plaskie i glupie? Mnie wydaje sie, ze jestem w tym momencie  calkiem do rzeczy i moje intencje sa sluszne.
Dlatego pytalam sie czy Pan moglby, nawet to male mieszkani wykupic. Pan na to, ze nawet za darmo by go nie chcial i ja Pana rozumiem, ale nie rozumiem, ze Pan mnie nie rozumie.
Myslalam tak: Aby zaczac sie starac o jakakolwiek pracee i gdziekolwiek, trzeba miec jakies 5 m kwadratowych dachu nad glowa zapewnionego. Znaczy to, ze gdyby Pan np  zaczal gdzies pracowac i nawet byl w stanie wynajac sobie kawalerke, to zanim by Pan wiedzial na pewno czy Pan podola w tej nowej pracy czy nie, to musialby Pan wiedziec, ze ma Pan jakies, gdziekolwiek zagwarantowane mieszkanie.
A wykupu mieszkania moglby Pan dokonac troszke pozniej po np rozpoczetej pracy gdyby Pan  mogl jakos w tej pracy funkcjonowac. i np dostac jakis kredyt. Nie mozna wyprowadzic sie z Pol.  formalnie nie majac uprzednio nic zagwarantowanego. Moze to zbyt zagmatwalam...

Pisze Pan o swojej chorobie i ja zupelnie Pana rozumiem, ze nie jest Pan w stanie otrzasnac sie poprostu z polkowickiej atmosfery, wstac i poszukac sobie czegos intratnego i razem z lokum.
Ja tez uwazam, ze typ zajec jak moze lektoraty w szkolach jezykowych sa najlepsza opcja, albo pisanie esejow lub inych krotkich a interesujacych opowiadan i drukowanie ich np pod pseudonimem, i  z godziwa zaplata. :))
W szkolach jezykowych, moze odszukam te w Swinoujsciu, bo zapisalam nawet ich adres,mysle, ze moglby Pan sie realizowac. Grupy nie sa zbyt wielkie, mysle, ze wrecz male i ze jesli moglby Pan znalezc tam spokojne srodowisko pracy to byloby to cos!

Teraz jesli Pan  bedzie mial sile ktoregos dnia ( nie spieszy sie tutaj nikomu ) napisac do mnie cos na ten temat, to bardzo chetnie przeczytam i pomysle nad wszystkim.
Chcialabym prosic Pana aby Pan nie drukowal narazie nic w swoim blogu z moich maili i moze nawet nie pisal o tym, i prosze o troche dystansu do bloga. Ja Pana rozumiem i wiem co blog moze uniesc, ale prosze o troche dyplomacji, dobrze? Dopiero zaczelismy dyskutowac i "oni" nie powinni w ogole o tym wiedziec.
Myslalam rowniez nad tym aby moze jakas komisja lekarska na nowo mogla dac Panu jakis dokument, ktory nieuchronnie zmuszalby wladze miasta do znalezienia dla Pana wiekszego lokum i absolutnie nie gorszego. Czy taka rzecz w ogole wchodzi w gre?
Czy Pan juz nie musi ponawiac zadnych spotkan z komisjami lekarskimi albo z lekarzami, ktorzy by w sposob sobie wiadomy mogli wplynac na formalny obowiazek zmiany mieszkania?

Zastanawiam sie tez nad tym czy "oni" moze pod zmyslonymi zarzutami moga kontrolowac nawet Panska poczte elektroniczna...np zarzucic moga komus ze jest terrorysta albo, ze wszystko wskazuje na to, ze ma kontakty z terrorystami i dlatego uzyskuja pozwolenie nawet
na czytanie emaili.. wrrrrr. Co Pan o tym mysli?A co z normalna poczta - czy otrzymuje Pan moze zniszczone listy, porozrywane czy tez funkcjonuje to zupelnie dobrze?
Niebawem napisze troche wiecej o sobie ale prosze narazie potraktowac te listy jako tylko prywatne miedzy nami.
Serdecznie pozdrawiam i wierze, ze Pan kiedys, za jakis niezbyt odlegly czas bedzie mogl odetchnac z ulga i poczuc sie o wiele lepiej.  Do nastepnego listu, Maria

PS. Przepraszam, ze tak kolorowo pisze, ale ciagle jeden kolor w takim liscie bardzo mnie meczy.



Pani Mario,

 

bardzo doceniam Pani pomysły, a jeszcze bardziej to, że chce się Pani w ogóle pochylać nad moimi problemami, tylko nie rozumiem, dlaczego miałbym wykupić mieszkanie w budynku, który w każdej chwili może się rozlecieć jak domek z kart?! Gdy wyjeżdżam stąd choćby na tydzień, drżę ze strachu o mój dobytek. Moje drzwi nie są żadną zaporą dla złodziei – nawet dziecko, gdyby chciało, wyważyłoby je jednym kopniakiem. Gdybym miał się stąd wynieść, to koniecznie wraz z dobytkiem – inaczej nie miałbym spokoju. Poza tym przecież nikt mnie stąd nie wypędza! Takiej władzy nawet W. nie ma.

 

Jeśli chodzi o zaświadczenia lekarskie, to mam ich całe stosy. Niektóre nie tylko stwierdzają, że muszę mieć inne mieszkanie, ale podkreślają też, że nie wolno mi przebywać w tym, które obecnie zajmuję. Myśli Pani, że jakieś zaświadczenie zrobi na nich wrażenie, skoro zignorowali petycję od prof. Mazurek – szefowej Kliniki Kardiologii AM we Wrocławiu?! Pani prof. wyraźnie pisze, że moje warunki mieszkaniowe mnie niszczą. Pani Brzózka, kierownik wydziału mieszkaniowego w UGP, powiedziała nie tak dawno temu, że choćby Prezydent RP ujął się za mną, to i tak nie dadzą mi mieszkania – była przy tym obecna moja macocha. Pewnie trochę przesadziła, ale to tylko pokazuje ich ewidentnie złą wolę.

 

Też  mi kiedyś przeszło przez myśl, że mogą kontrolować mój komputer, ale zaraz skarciłem się za to podejrzenie, bo oni lubią podkreślać, że wyznaję spiskową teorię dziejów. Czy to możliwe, by moja skromna osoba aż tak bardzo ich zaprzątała? Może jestem naiwny, ale myślę, że oni po prostu dobrze się bawią kosztem mojego nieszczęścia i to im wystarczy. Choć… jakiś czas temu zdarzyło się coś dziwnego – zablokowano mi konto na Facebooku. Komunikat głosił, że zrobiono to ze względów bezpieczeństwa, ponieważ ktoś próbował się podszyć pode mnie. Znajomy informatyk stwierdził, że to może oznaczać próbę włamania się do mojego komputera…

 

Zatem czego Pani uczy, jeśli to nie tajemnica? J

 

W załączeniu wypowiedź mieszkanki mojego bloku.

 

Pozdrawiam

 

Marcin

 

poniedziałek, 30 stycznia 2012, narcyzpierwszy